rabatydlarodziny new2
Jesteś tutaj: HomeArtykuły top6-latki pójdą jednak do szkoły

6-latki pójdą jednak do szkoły

ratujmaluchyRodzice przegrali z kretesem. Nie pomogła mobilizacja prawie miliona osób, które podpisały się pod wnioskiem o referendum – sejm odrzucił je głosami koalicji rządzącej. Tym samym pokazał, że nie liczy się z wolą wyborców-rodziców, którzy nie chcą, żeby ich 6-letnie dzieci uczyły się w nieprzygotowanych do tego szkołach.

I od razu obalmy mity! Szkoły naprawdę są nieprzygotowane, to nie demagogia, ale tak wynika z raportu po kontroli szkół przeprowadzonej w zeszłym roku przez Najwyższą Izbę Kontroli. „Ze sprawdzonych w ubiegłym roku placówek zaledwie 12,5 proc. spełniało wymagane warunki. W blisko 80 proc. stwierdzono naruszenia wymagań w zakresie bezpieczeństwa i higieny, blisko 60 proc. nie zapewniało młodszym uczniom miejsca zabaw, ponad 56 proc. nie spełniało wymogów opieki świetlicowej, a połowa – zalecanych wymagań dla sal lekcyjnych" – donosiła „Rzeczpospolita" powołując się na raport. W raporcie wytknięto także, że ministerstwo nie pomogło dostatecznie samorządom przygotować się do zmian, a także, że nie opracowało standardów pracy szkół z 6-latkami. Nie przygotowało również żadnych programów dla szkół, żeby wesprzeć je w tym nowym zadaniu".

A mimo to, wbrew woli rodziców, którzy od kilku lat mając wybór posyłania dziecka wcześniej do szkoły w większości tego nie robią (dwa lata temu do szkół poszło 20 procent 6-latków, w tym roku tylko 15 procent), wbrew opinii Najwyższej Izby Kontroli, wbrew także badaniom „Eksperyment – sześciolatki w szkole w ocenie rodziców i nauczycieli" przeprowadzonym przez Pedagogium Wyższą Szkołę Nauk Społecznych w Warszawie, o których informowała „Rz" (wynika z niego, że „ok. połowa rodziców (57,6 proc. w mniejszych miejscowościach; 47 proc. w większych ośrodkach), którzy zdecydowali się posłać sześcioletnie dziecko do szkoły, dziś nie podjęłaby takiej decyzji") sejm zdecydował, że 6-letnie maluchy od przyszłego roku zasiądą w szkolnych ławach.

Nie wydaje się jednak, że to koniec batalii. Bo rodzicom nie chodzi o to, żeby dzieci nie uczyły się, jak próbują ten spór przedstawić niektórzy, ale o to, żeby stworzyć ku temu odpowiednie warunki. A tych według nie tylko rodziców, ale Najwyższej Izby Kontroli, szkoły teraz nie zapewniają.

Dlaczego więc koalicja rządząca nie wzięła tego pod uwagę? O co chodzi?
Go to top