Social Share:

IMG 6988 - Kopia 2Rząd hucznie ogłosił nowe propozycje prorodzinne, które według premiera Tuska mają być „najbardziej rozbudowanym w polskiej historii programem opieki nad rodziną”. Oczywiście głównym hitem ma być wydłużenie urlopów macierzyńskich. Premier uważa, że „stawia nas to w absolutnej czołówce europejskiej”.

            Czy rzeczywiście możemy już odtrąbić sukces? Według Piotr Legutki („Gość Niedzielny” 18.11.2012) sprawa nie jest taka oczywista. „Uściślijmy. - pisze. - Postawi, gdy wejdzie w życie, a matki z dłuższych urlopów będą mogły korzystać. Bo najpierw będą musiały znaleźć pracę, a sygnały płynące z rynku pokazują, że po wejściu w życie nowych rozwiązań kobiety będą miały z tym większy kłopot niż dziś. Tak uważa np. Jeremi Mordasiewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.

            Poza rocznym urlopem macierzyńskim w rządowych propozycjach jest kilka rozwiązań sensownych, które na pewno pomogą rodzinom. Choćby opłacenie z budżetu składek osobom wychowującym dzieci. (…) Ale głównym celem rządowego pakietu jest nie tyle wsparcie rodzin, co opieka nad małym dzieckiem. Nie zawsze wychodzi na to samo.

            Dodatkowe 4 miliardy zadeklarowane przez rząd nie trafią bowiem do rodzin. Pieniądze te mają w dużej mierze sfinansować nowe żłobki. (…). Jest to zatem jasne wsparcie dla konkretnego modelu wychowawczego. Nie ma w programie ulg podatkowych dla rodzin wielodzietnych, jest za to mowa o wsparciu syngli. Model „1+1+żłobek” wygląda jakoś mało prorodzinnie”.

            Też się nad tym zastanawiamy, czy są to rzeczywiście rozwiązania wspierające rodziny, czy raczej ideologię, która zakłada, że państwo o wiele lepiej wychowuje niż rodzina i tylko ono wie, jak zrobić to najlepiej...