Social Share:
fot.Mikael Damkierl 740469Kobiety w Polsce z różnych powodów rezygnują zupełnie z macierzyństwa. Tendencja niestety zwyżkuje sukcesywnie od lat. Powody są różne. Pewnie jest ich tyle, ile kobiet decydujących się na taki krok. Można jednak spróbować wymienić kilka grup przyczyn: brak instynktu macierzyńskiego, kariera, brak odpowiedniego kandydata na ojca, egocentryzm...
Nie można jednak zapomnieć o zmianie „statusu" macierzyństwa jako takiego w ostatnich latach. Macierzyństwo nie zwiększa prestiżu społecznego, nie przydaje splendoru. O matkach mówi się „kura domowa", która potrafi rozmawiać tylko o „kupkach i zupkach" albo w odwrotnej kolejności i po urodzeniu dziecka przestaje myśleć.
Stereotyp matki w ostatnich latach niesłychanie uległ zmianie. To już nie jest społecznie pożądana i doceniana pozycja. Tam, gdzie samo posiadanie dzieci, większej liczby dzieci, dowartościowuje kobietę w odbiorze społecznym, podnosi jej pozycję, prestiż, tam nie ma mowy o rezygnacji z macierzyństwa... A przecież wszyscy mamy matki, więc dlaczego pozwalamy sobie na niereagowanie w życiu społecznym na taką degenerację jej statusu?
A zaczynamy mieć poważny problem młodych kobiet, które nie chcą rodzić w ogóle dzieci. Dzisiejsza „Polityka" donosi: „Demografowie twierdzą, że jeśli utrzyma się dotychczasowy trend, tylko dwie na trzy spośród dzisiejszych polskich dziewczynek zostaną matkami. Wiadomo już, że wśród Polek z roczników 70. i 80, nie urodzi mniej więcej co piąta, choć jeszcze w grupie urodzonych w latach 60. matką nie zostawała najwyżej co ósma, a wśród urodzonych w latach 50. - tylko kilka procent kobiet. To byłaby najmniejsza skłonność do macierzyństwa na świecie. Dziś w Japonii, Stanach czy Wielkiej Brytanii rezygnuje z niego mniej więcej co czwarta kobieta. Choć statystycznie rzecz biorąc, polska bezdzietność w dwa pokolenia przestała różnić się od tej zachodniej, to w szczegółach już widać różnice. Tylko nikła część Polek, bo około 2 proc., deklaruje, że macierzyństwo nigdy nie było ich planem życiowym, choć w Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych takie podejście do sprawy ma nawet co piąta kobieta (niezależnie od tego, czy finalnie zostaje matką, czy nie)".