Social Share:
fot. Robert Kneschke-FotoliaGdyby wiedza o rodzinie pochodziła wyłącznie z mediów, okazałoby się, że to najbardziej opresywne miejsce dla dziecka i kobiety, że nie ma gorszej przestrzeni, która zagrażałaby ich zdrowiu a czasami wręcz życiu. A i mężczyzna nie miewa się tam dobrze.
Ze świecą można szukać informacji o niezastąpionej roli rodziny w życiu dziecka. Może są opracowania naukowe na ten temat, ale już w prasie o nich wzmianki się nie uświadczy.
Za to media głównego nurtu co i rusz bombardują nas newsami, jak to jakaś wyrodna matka zadźgała niemowlę albo ojciec (na ogół konkubent zwróćmy uwagę) skatował dziecko, bo płakało, a telenowela pt. „Matka Madzi" ciągnie się miesiącami i krzyczy coraz to bardziej dramatycznymi nagłówkami...
Straciliśmy jakieś poczucie proporcji. Bo ile jest matek, które każdego dnia z wielkim oddaniem i starannością opiekują się swoimi dziećmi. Ilu jest ojców, którzy otaczają te matki i te dzieci nieustanną dyskretną opieką. Ile jest rodzin, które funkcjonują spokojnie we wzajemnym szacunku. Czy nie rzucamy fałszywego światła na nie, pisząc tylko o patologii. Zachowajmyż proporcję! Tak dla przyzwoitości.
Bo przecież wszyscy tak naprawdę wiemy, że z tymi rodzinami w Polsce jest trochę tak, jak z rosnącym całym lasem, który rośnie w ciszy, za to jedno walące się drzewo powoduje ogromny huk. Tylko po co jeszcze bardziej nagłaśniać i tak już głośno upadające drzewo? Przecież rozsądniej byłoby skierować światła reflektorów na skromnie i cicho rosnący las. Przecież to on daje nam tlen niezbędny do życia, a nie to drzewo, które już upadło...