rabatydlarodziny new2
Jesteś tutaj: HomeRODZINNE AUTOFakty i mity o fotelikach samochodowych

Fakty i mity o fotelikach samochodowych

fot. modafor - Fotolia2Panie doktorze źle ze mną, co innego widzę, co innego słyszę, a co innego czytam. W duchu dowcipu z brodą można opisać przygody wielu rodziców kupujących fotelik samochodowy. Opinii jest bardzo wiele i często są one sprzeczne ze sobą. Postanowiliśmy trochę uporządkować najważniejsze wiadomości, rozpatrując te "najprawdziwsze prawdy" i prawdy niezgodne z faktami i logiką.



Sprawdzamy poziom bezpieczeństwa fotelika
Wbrew pozorom wyniki testów ADAC dostępne na stronie www.fotelik.info to nie jedyne źródło informacji, choć na pewno jedno z najciekawszych jeśli chodzi o wiadomości w polskim języku. Niestety, włodarze tej strony mają dość specyficzne podejście, jeśli chodzi o dzielenie się wiedzą z mediami. Osobom posługującym się mową Goethego polecamy odwiedzenie niemieckiej witryny http://www.adac.de/infotestrat/tests/kindersicherung/default.aspx, a także austriackiej http://www.oeamtc.at (trzeba wybrać górną zakładkę Auto&2rad, następnie z lewej strony Tests, a potem Kindersitze). Aby się dowiedzieć, czy fotelik nie jest toksyczny, polecamy z kolei witrynę w mowie Szekspira: http://www.healthystuff.org/departments/childrens-products/product.carseatsonly.php. Sporo informacji można także znaleźć na http://www.childcarseats.org.uk/standards/r4403.htm. Warto trochę poszperać w sieci, bo okazuje się, że nawet markowi producenci mogą wypuścić niebezpieczne produkty. Jeśli ktoś włada tylko mową polską może skorzystać z translatorów. Do tego dochodzi obejrzenie fotelika gołym okiem, analiza certyfikatów, itp.


Homologacja ECE R44 świadczy o tym, że fotelik jest bezpieczny.Foteliki kosztujące poniżej 200 zł są mniej bezpieczne od tych droższych.
Niestety, prawdopodobnie tak. Co prawda wielu polskich producentów nie poddaje testom swoich produktów tłumacząc się zbyt wysokimi kosztami badania i na pewno jest w tym ziarno prawdy. Inna kwestia to niektóre produkty w marketach, mające jedynie trochę styropianu - trudno nawet w takim przypadku na logikę lub „na słowo" dać wiarę, że są bezpieczne.

To tylko minimum dopuszczające do sprzedaży. Świadczy o tym chociażby fakt, że niektóre homologowane foteliki uzyskały bardzo złe noty w przeróżnych testach. Oczywiście kupowanie fotelika w ogóle niemającego oznaczenia ECE R44 to świadome narażanie dziecka na niebezpieczeństwo.

Fotelik mocowany na ISOFIX jest zawsze lepszy od mocowania na pasy.
Nie zawsze, choć ISOFIX odgrywa niemałą rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa wspierając stabilne mocowanie. Najbardziej widać jego zalety w produktach z grupy 15-36 kg. Niestety, obecność ISOFIX-u wpływa na wyższą cenę produktu. Z drugiej strony jest grupa fotelików montowanych tylko na pasy osiągających wysokie noty w testach bezpieczeństwa i prezentujących naprawdę wysoką jakość.

Kupując fotelik należy go przymierzyć do samochodu.
Sam w to kiedyś nie wierzyłem, ale zdecydowanie należy to robić. W części z testowanych ponad 100 aut, foteliki użytkowane przez moją córkę były odpowiednio sztywne, jeśli chodzi o mocowanie, poza tym niedokładnie przylegały do kanapy/fotela. Jeszcze jedno. Można czasem odnieść wrażenie, że producenci pewnych modeli instalują ISOFIX tylko dla spełnienia wymogów europejskich homologacji, bo niekiedy umieszczanie siedziska w samochodzie to totalna mordęga (dotyczy to nawet marek segmentu premium).

Błędy w montażu fotelika mogą spowodować poważne obrażenia dziecka.
A nawet jego śmierć. Często rodzice bagatelizują dbałość o prawidłowy montaż, a to może oznaczać koszmarne konsekwencje. Dlatego tak ważna jest dokładna lektura instrukcji obsługi, a najlepiej konsultacja ze sprzedawcą. Proponuję, by pierwszy raz fotelik w naszym samochodzie zamontował właśnie fachowiec ze sklepu i rodzic potem sprawdził, czy już wszystko wie. Wiem, że to utrudnia zakup drogą internetową, ale przecież próbny montaż nie oznacza decyzji kupna. Warto pamiętać o wymontowaniu tylnego zagłówka mogącego przeszkadzać podczas „instalacji".

Dziecko zapięte w pas w foteliku jest bezpieczne.
Oczywiście, że tak, ale... Nie do końca. Bardzo często pasy są niewłaściwie przeprowadzone lub źle zblokowane, za słabo naciągnięte, niewłaściwie wyregulowana została wysokość uprzęży. Poza tym nie należy przewozić malucha w grubym ubraniu. Pasy muszą być zaciągnięte ciasno, komfort malucha to niestety sprawa drugorzędna. Pamiętajmy też, że według opinii części fachowców pozycja „leżąca" fotelika również nieco osłabia poziom bezpieczeństwa, ale naszym zdaniem nie warto z niej rezygnować, wszak nie należy dać się zwariować.

Przewożąc dziecko na krótkich dystansach można je mieć na kolanach.
Ten banał muszę powtarzać, bo jak obserwuję postępowanie niektórych rodziców to nie wiem: krzyczeć, czy wrzeszczeć. Do wielu wypadków dochodzi na teoretycznie bardzo łatwych z punktu widzenia kierowcy, krótkich dystansach. Trzymanie malucha na kolanach, czy „luzem" jest karygodne i naraża go na śmiertelne niebezpieczeństwo. Dowód? Proponuję zahamować gwałtownie przy prędkości 50 km/h z zapiętymi pasami. A co by się stało, gdyby one były odpięte? Siły działające w samochodzie są niewyobrażalne. Jeśli ktoś chce koniecznie się o nich przekonać i nie wierzy mediom, zapraszam do krążącego po Polsce laboratorium SkodaAutoLab – w 2013 roku będzie ono w Krakowie i Trójmieście.

Podczas życia dziecka warto kupić trzy foteliki.
Warto. Najlepiej z grup 0-13 kg, 9-18 kg i 15-36 kg. Jednak to spory wydatek, więc teoretycznie można również pozostać przy dwóch opcjach – 0-13 kg i 9-36 kg. Natomiast ze względu na zdrowie dziecka zdecydowanie odradzamy zakup tylko jednego siedziska 0-36kg. Wystarczy porównać jaką pozycję w samochodzie zajmuje noworodek a jaką sześciolatek i ich budowę ciała... Pamiętajmy – na zdrowiu malucha nie warto oszczędzać, bo potem i tak zapłacimy za rehabilitację.
Osiągnięcie granicznej dla danej grupy wagowej stanowi jedyną przesłankę do zmiany fotelika.
Istotne jest wiele czynników, jak choćby umiejętność siedzenia malucha, jego wiek, wzrost (nie może główka wystawać poza obrys fotelika), sztywność trzymania głowy.

Nie można montować fotelika tyłem do kierunku jazdy.
To akurat nieprawda. Dziecko jadące tyłem do kierunku jazdy lepiej jest chronione podczas zderzenia czołowego. Jednak w ten sposób można zamontować tylko fotelik dla najmłodszych (0-13 kg, ewentualnie 0-18 kg, 0-25 kg). Trzeba pamiętać o bardzo ważnej kwestii: wyłączeniu poduszki powietrznej będącej przy foteliku.

Fotelik należy montować na środkowym siedzeniu tylnej kanapy.
Tak głoszą „mądrzy", ale niestety to tylko teoria. Owszem, to miejsce zapewnia największą odległość od stref zgniotu. Jednak po pierwsze wiele koncernów samochodowych nie przewiduje ISOFIX-u dla środkowego miejsca, jest ono nierzadko mniejsze niż dwa pozostałe, nie zawsze ma trzypunktowe pasy bezpieczeństwa. Zatem za najbardziej bezpieczną z „realnych" lokalizacji można uznać tę za fotelem pasażera, a kolejną z tyłu za fotelem kierowcy, zaś dopiero na końcu przednie siedzenie pasażera. Na to ostatnie szczególnie uczulamy– znajduje się ono blisko przedniej strefy zgniotu, a poza tym mając kontakt z dzieckiem podczas jazdy łatwo się zagapić i... Jeszcze łyk statystyki: w 2011 roku zderzenia czołowe stanowiły niemal 40 procent wypadków w Polsce. Śmierć poniosło w nich ponad 1300 osób. W pojazdach siedmio- czy dziewięcioosobowych również polecamy środkowy rząd.

Należy kupować tylko nowe foteliki
To pobożne życzenie producentów. Używane foteliki też można nabywać, ale musimy mieć pewność, że nie uczestniczyły w zdarzeniu drogowym i nie mają kilkunastu lat. Bo foteliki także się starzeją, nie tylko ze względu na nowsze rozwiązania, ale również wytrzymałość materiału.
Dziecko w gondoli wózkowej dostosowanej do jazdy samochodem jest tak samo bezpieczne jak w foteliku.
Nawet, jeśli gondola ma opcję zamontowania w samochodzie, zdaniem wielu fachowców dziecko leżące bokiem do kierunku jazdy w gondoli jest niestety mniej bezpieczne niż w foteliku. Można za to pomyśleć o zakupie fotelika pasującego do stelażu wózka.

Go to top