Social Share:
norwegiaWszystkie kraje europejskie w ramach poltyki prorodzinnej proponują urlopy macierzyńskie, wiele comiesięczne dopłaty do pensji na każde dziecko, bezpłatne leki i sporo innych udogodnień.
Polska na tym tle plasuje się na szarym końcu.
Świetne warunki dla młodych rodziców stwarza natomiast Norwegia. I to począwszy od samego porodu i pobytu w szpitalu. Później jest 6 tygodni obowiązkowego macierzyńskiego, a następnie płatny urlop rodzicielski, który można wykorzystać w wymiarze 47 bądź 57 tygodni, z tego czasu mężczyzna musi wykorzystać 12 tygodni.
Do 18 roku życia dziecka rodzice dostają 970 koron tygodniowo tzw. child care benefit. Jeśli dziecko skończy rok i nie chodzi do żłobka, to przez pół roku rodzice dostają 5 tysięcy koron miesięcznie, a następne pół roku 3300 koron miesięcznie. A później opłaty za przedszkole można odliczać od podatku.
Do tego dochodzą dopłaty mieszkaniowe, bo na osobę musi przypadać 20 metrów kwadratowych i jeśli rodzina zmuszona jest się przeprowadzić w związku z narodzinami dziecka, to dostaje na ten cel dopłatę.
Do 18 roku życia dziecka wszystkie leki, badania, dentysta są za darmo, a do 15 roku życia dziecka za darmo dostaje się wszystko, co jest niezbędne w szkole: książki, zeszyty, pomoce naukowe, przybory szkolne.
Ale to jeszcze nie wszystko, jeśli chodzi o udogodnienia dla rodziców. Bardzo ważne jest, że w Norwegii rodzice mogą liczyć na eleastyczny czas pracy. Zupełnie nie ma problemu, jeśli kobieta chce wrócić po urlopie wychowawczym do pracy na pół etatu. Co więcej, możliwa jest takze praca w domu.
Czy może więc dziwić, że przyrost naturalny w Norwegii jest na granicy zastępowalności pokoleń - 2,06 i wciąż rośnie, a w Polsce wynosi 1,3 i spada...