Social Share:
kidsUtworzenie Narodowego Funduszu Rodzinnego, z którego wypłacane byłyby stypendia rodzicom wychowującym dzieci proponuje poznański naukowiec – prof. Stanisław Mikołajczak. Idea programu została przedstawiona 18 maja podczas I Kongresu Rodzin i Kobiet Konserwatywnych, który został zorganizowany we współpracy z posłem RP – Tadeuszem Dziubą i Konradem Szymańskim – Posłem do Parlamentu Europejskiego w Poznaniu.


Z funduszu miałyby być wypłacane stypendia różnej wysokości, w taki sposób, że suma świadczenia przy trójce dzieci byłaby równa średniemu wynagrodzeniu krajowemu netto. Ponadto część kwoty przysługującej na dzieci miałaby być wpłacana na ubezpieczenie emerytalne, tak aby możliwe było uzyskanie emerytury także przez matki, które poświęciły się pracy w domu. „Firmy inwestują w maszyny, nieruchomości, a w tworzenie kapitału ludzkiego – nie. On się pojawia za darmo" – mówił podczas kongresu prof. Mikołajczak, dlatego postuluje, by również firmy uczestniczyły w tworzeniu Funduszu Rodzinnego. Innym źródłem jego zasilania miałaby być część podatku dochodowego. By system mógł działać na jego koncie powinno pojawiać się 40 miliardów złotych rocznie. To mniej więcej tyle, ile warte są rocznie emerytury wszystkich polskich emerytów. Posłanka na Sejm RP z ramienia PIS – Elżbieta Rafalska wyraziła zdanie, że chociaż kwota wydaje się olbrzymia, nie jest nierealna. Nad pomysłem nie pochylili się jeszcze ekonomiści, a pomysłodawca twierdzi, że powstanie funduszu może odwrócić tragiczny, polski wskaźnik dzietności - 1,3 dziecka ma przeciętna Polka. Polska jest na 212 miejscu na 222 kraje, które badają demografię. Zastępowalność pokoleń jest możliwa dopiero przy wskaźniku 2,1. Jeżeli Polacy nie zechcą w perspektywie najbliższych kilku lat powiększać swoich rodzin, już za 25 lat jeden pracujący Polak będzie miał na utrzymaniu jednego emeryta. Koszty pracy przyszłych pracodawców i pracowników mogą okazać się nie do zaakceptowania. Pod znakiem zapytania stanie obecność Polaków w Polsce. Już dzisiaj skala emigracji jest olbrzymia. Według danych GUS w grudniu 2011 roku poza Polską przebywało oficjalnie 2 miliony naszych rodaków – to blisko 5 procent obywateli.

Lawinowo rośnie liczba małych i średnich przedsiębiorstw, które rezygnują z działalności w Polsce. Z otwartymi ramionami wita je wiele krajów europejskich prowadzących mniej restrykcyjną politykę podatkową.

Konsekwencje braku polityki demograficznej będą miały tragiczne skutki dla Polski już niebawem. Polska może utracić suwerenność demograficzną. „Przez suwerenność demograficzną narodu (państwa) rozumiem taki kształt jego struktury demograficznej – w ujęciu dynamicznym – który sprawia, że obywatele państwa są w stanie zapewnić funkcjonowanie wszystkich struktur państwowych i wszystkich usług, które państwo i jego różnorodne struktury i agendy (także agendy pozapaństwowe, pozarządowe, społeczne) mają obowiązek spełniać, a więc np. zapewnić ciągłość i choćby minimalny poziom wypłat emerytur i rent, świadczenia zdrowotne, opiekę nad ludźmi starymi, terminalnie chorymi itd." – napisał prof. Mikołajczak w artykule pt. „Zasada solidarności społecznej w wychowaniu i utrzymaniu młodzieży jako gwarant suwerenności demograficznej Polski" w 2011 roku, opublikowanym na stronie posła Tadeusza Dziuby.

Podsumowaniem panelu o polityce prorodzinnej zajął się prowadzący kongres Jan Pospieszalski, który opowiedział jak spędził długi weekend majowy. Otóż zaproszony przez mieszkających pod Dublinem Polaków na festyn parafialny, przeżył szok. Znalazł się wśród blisko 500 Polaków w wieku między 20 a 45 rokiem życia. Uderzająco duża była ilość dzieci. Wyglądało to tak, jakby właśnie skończyły się lekcje w szkole i wszystkie dzieci wybiegały na boisko, a była to jedna z wielu typowych, irlandzkich parafii jakich wiele. Na wyspach brytyjskich rodzi się rocznie ponad 20 tysięcy dzieci mających rodziców – polskich emigrantów. Polki mają tam przeciętnie troje dzieci – dwa razy więcej niż w Polsce! Niecałe 2 tysiące kilometrów dalej.

Tymczasem u nas trwa wielkie oczekiwanie na politykę prorodzinną z prawdziwego zdarzenia.