Social Share:
polityka prorodzinnaNiż demograficzny, któremu wciąż jako kraj nie zapobiegamy – bo wciąż nie została uchwalona spójna długoletnia polityka prorodzinna – zbiera kolejne żniwa. Od dwóch lat sukcesywnie zamykane są kolejne szkoły. A to znaczy, że nauczyciele trafiają na zasiłek dla bezrobotnych.

Nie tak dawno „Gazeta Wyborcza" donosiła, że w ciągu ostatnich dwóch lat samorządy zamknęły blisko tysiąc szkół. Ilu zatem nauczycieli straciło pracę? Nawet gdybyśmy założyli, że w każdej szkole pracowało tylko 10 pedagogów (a przecież w wielu szkołach pracowało więcej), to i tak pojawia się zastraszająca liczba 10000 bezrobotnych. A to przecież tyle, ile liczy małe miasteczko... Ile z tych osób znalazło zatrudnienie, ile jest na zasiłku dla bezrobotnych?

Według GW w najbliższym czasie najwięcej szkół zostanie zamkniętych, w województwie śląskim – 60. Tymczasem „Dziennik Zachodni" donosi, że już na koniec grudnia 2013 r. w Śląskiem zarejestrowanych było aż 3300 pracowników oświaty, a kolejnych 1000 szykowało się do rejestracji...Podobno urząd pracy przygotował dla nich kursy dające możliwość zdobycia nowych uprawnień zawodowych, m.in. operatorów wózków widłowych...

Czy naprawdę znaleźliśmy się na równi pochyłej, z której już nie ma odwrotu? Niekoniecznie... Niektóre samorządy lokalne potrafią sobie radzić nawet w tak skrajnie trudnych warunkach demograficznych. Przykładem może być Grodzisk Mazowiecki. „My nie musieliśmy zamknąć ani jednej szkoły, firmy z naszego terenu rozwijają się. Wskaźnik dzietności na terenie naszej gminy wynosi 1,7. To oczywiście nas nie zadawala, bo naszym celem jest co najmniej 2,0 – czyli zastępowalność pokoleń – ale mamy nadzieję, że uda nam się to osiągnąć". – mówi burmistrz Grzegorz Benedykciński.

Dlaczego Grodziskowi się udaje? W wywiadzie dla naszego portalu burmistrz tłumaczył: „W 2008 roku wprowadziliśmy jako druga gmina w Polsce (pierwszy był Wrocław) program zniżek dla rodzin wielodzietnych pod nazwą Karta Dużej Rodziny 3+ i 4+. Oferujemy zniżki dla wszystkich członków takich rodzin na wejścia do wszystkich obiektów kulturalnych i sportowych na terenie gminy, a także na komunikację miejską. Jest to bardzo ewidentne dowartościowanie rodzin i przeciwdziałanie ich społecznemu wykluczeniu. (...) udało nam się stworzyć dobry klimat wokół rodziny, a wokół rodziny dużej w szczególności. Np. do programu przystąpiło 60 firm prywatnych, oferując zniżki wielodzietnym i stało się pewną niestosownością nie dołączyć do tego grona. (...) Zapewniamy miejsca w przedszkolach maluchom. W tej chwili opieką przedszkolną objętych jest 92 procent dzieci. Dofinansowujemy prywatne żłobki. Dbamy o młodzież – wybudowaliśmy 13 boisk. Mamy bazę sportową na najwyższym światowym poziomie. 13 klubów sportowych (dla 43-tysięcznej gminy), w których trenuje 60 procent wszystkich młodych ludzi zamieszkałych na naszym terenie. Wybudowaliśmy nowoczesne centrum kultury, z którego zajęć regularnie korzysta 1000 osób. Nasze parki, place zabaw i siłownie są bardzo nowoczesne i zaprojektowane tak, żeby całe rodziny mogły w nich znaleźć coś dla siebie. I znajdują, bo każdego dnia można w nich spotkać rodziców z dziećmi. Na terenie naszej gminy działa wiele stowarzyszeń działających na rzecz rodziny, z którymi współpracujemy i prace których wspieramy. Organizujemy też sporo przeróżnych zawodów sportowych, które bardzo integrują całe rodziny. Np. zawody pływackie, w których warunkiem uczestnictwa jest udział całej rodziny. Jako gmina próbujemy także pomagać rodzicom w wychowaniu dzieci. Ostatnio zatrudniliśmy dwóch psychologów i pedagoga, którzy chodzą incognito po ulicach, rozmawiają z młodymi ludźmi, o których wiadomo, że mają w domach problemy i zachęcają ich do udziału w zajęciach klubów sportowych lub centrum kultury. Nie chcemy zostawiać ich na ulicy. Nie chcemy, żeby ulica ich wychowywała".

Zatem rozwiązaniem jest nie zamykanie kolejnych szkół, ale wsparcie rodzin. Wtedy może się okazać, że nauczyciele nie będą musieli trafiać na zasiłki dla bezrobotnych. Może warto zaryzykować i pójść tą sprawdzoną drogą?

Bardzo często władze lokalne twierdzą jednak, że ich nie stać, żeby prowadzić politykę prorodzinną. Ile więc Grodzisk Mazowiecki przeznacza rocznie na to „wsparcie rodzin"? Zapytany o koszty burmistrz odpowiedział: „Około 130 tysięcy złotych rocznie, przy budżecie 150 mln złotych rocznie. To naprawdę kropla w morzu. Niezauważalna. Szczególnie zważywszy na korzyści. Ludzie chcą u nas mieszkać! A to najważniejsze. Czują się tu dobrze. Ja dostaję nawet listy od rodzin z całej Polski, które pytają o możliwość zamieszkania w naszej gminie. My nie mamy problemu wyludniania miejscowości, problemu ze strukturą demograficzną mieszkańców, z zamykaniem szkół, przedszkoli, bezrobociem nauczycieli..."

I niech to wystarczy za cały komentarz...