Social Share:
fot.-Ewa-Kubiak-Fotolia.comRozwiązania przedwyborcze. Tak można w skrócie nazwać zapowiedzi zmian w polityce prorodzinnej. Polskie rodziny czekają na nie od 25 lat. Dotychczasowe rozwiązania są fragmentaryczne, nie rozwiązują problemu polskiej rodziny, a ujmując temat przez pryzmat ekonomii – również dzietności.

Donald Tusk obiecał zwiększenie ulg podatkowych na trzecie i kolejne dzieci o 20 proc. Rodzina z trójką dzieci, którą utrzymuje ojciec zarabiający 1,7 tys. zł otrzyma 4,2 tys. zł zwrotu.

Ulga na trzecie dziecko ma wzrosnąć z 1 668 zł do 2 tys. zł. Na czwarte i kolejne dziecko z 2 224 zł do 2,7 tys. zł. Nowe ulgi mają być realizowane w taki sposób, że osoby, które nie płacą wystarczająco wysokich podatków, które pozwolą na odliczenia otrzymają zwrot z kasy państwa.

„Polska rodzina powinna mieć większe możliwości finansowe z tego tytułu, że posiada dzieci. Dlatego już od tego roku podatkowego zaproponujemy przede wszystkim umożliwienie każdej polskiej rodzinie, która posiada dzieci, pełne wykorzystanie ulg na dzieci." – powiedział premier Donald Tusk.

Natomiast ekonomista Stanisław Kluza – były minister finansów na portalu Forbes.pl podkreślił, że Donald Tusk obietnice złożył w okresie przedwyborczym, tematy są nośne, a potencjalne grono interesariuszy bardzo szerokie.


W sferze merytorycznej w dobrym kierunku idą propozycje dotyczące zwiększenia ulg podatkowych dla osób wychowujących dzieci. Narzędzie to ma istotny wpływ na poprawę budżetów gospodarstw domowych. Instrument ten ma zdecydowanie bardziej charakter "sprawiedliwościowy", gdyż to państwo jest głównym beneficjentem nakładów rodzin na wychowanie dzieci. Przy tej okazji warto przypomnieć, że państwo nie powinno przymuszać do bycia rodzicami tych, którzy tego nie chcą. Z drugiej strony jeszcze gorsza jest sytuacja, gdy państwo poprzez swoją na przykład politykę fiskalną i społeczną dyskryminuje dzietność tych, którzy chcieliby się podjąć wychowywania dzieci. – napisał na stronie Forbes.pl Kluza.