Social Share:

fot.Arpad-Nagy-Bagoly-fotoliaDyskusja o tym, czy w czasie przerwy między świętami szkoły powinny zajmować się dziećmi nabrała zupełnie nieoczekiwanych rozmiarów. Mimo, że ferie zimowe już niedługo, to od 22 grudnia do 6 stycznia mamy, de facto pierwszy raz, dwutygodniowe ferie świąteczne.

Rodzice, którzy nie zaplanowali urlopów, muszą zatroszczyć się o opiekę dla swoich dzieci. Minister Edukacji Narodowej i Sportu Joanna Kluzik-Rostkowska przypomina, że szkoły powinny pełnić dyżury. Dyrektorzy podstawówek budują świąteczny grafik godzin pracy i zbierają
informacje od rodziców, ile dzieci przyjdzie do szkoły w Wigilię, a ile 5 stycznia.

Byłoby doskonale, gdyby dzieci mogły spędzić czas od Bożego Narodzenia do Trzech Króli z rodzicami. Trzeba jednak mieć na uwadze, że w domach, w których zawodowo pracuje mama i tata takie nowe w polskim systemie edukacji ferie to spore zamieszanie.

Wiele kampanii reklamowych przekonuje młodych rodziców do migracji np. z powodu pracy. Ludzie przeprowadzają się do dużych miast, kupują mieszkania, w nowych miejscach nie mają rodziny, nie znają sąsiadów, bywają anonimowi.
Nawet jeśli babcie i dziadkowie mieszkają blisko, to coraz częściej są aktywnymi i zapracowanymi seniorami. Coraz rzadziej spotykamy rodziny wielopokoleniowe mieszkające w jednym domu. Coraz trudniej o opiekę nad dzieckiem w sytaucji awaryjnej.

W ostatnich dwudziestu latach wiele zmieniło się w polskiej kulturze rodzinnej i pracy. Niedziela to często okazja do robienia zakupów. Jeśli więc nawet w Wigilię do późnych godzin wieczornych Polacy chcą robić ostatnie zakupy świąteczne, to pracujące w marketach mamy zamiast
układać na talerzach pierogi z kapustą, wbijają na kasie kolejne towary ostatnich klientów. Ktoś musi zająć się ich dziećmi. Niestety nie zawsze też do dyspozycji dzieci jest tata. Coraz częściej słyszymy o matkach samotnie wychowujących dzieci.

Wiele wokół nas się zmieniło i nadal zmienia, nie zawsze na lepsze. Rodzice często w obawie przed utratą pracy nie biorą urlopów. Lepiej mieć wolne w ferie zimowe lub w czasie letnich wakacji. Jako rodzice musimy postarać się razem ze szkołami, lokalnymi władzami, a może i pracodawcami wypracować najlepsze rozwiązania w opiece nad dziećmi w czasie pozalekcyjnym.

Rozwiązania w tym zakresie lub ich brak będą dzielić lub łączyć lokalne społeczności. Z pewnością zawsze będą obrazem stosunku do rodziny i dzieci. Łatwiej szkolne dyżury bedzie zorganizować w ośrodkach miejskich, w dużych szkołach, trudniej w małych miejscowościach i na wsiach,
gdzie liczy się każdą złotówkę, a ogrzewanie szkół zimą sporo kosztuje.

Może warto przy wsparciu gminy stworzyć Sąsiedzkie Pogotowie Prorodzinne, wykorzystać miejscowy dom kultury, salkę parafialną, stworzyć zespół wolontariuszy, którzy poprowadzeni przez osoby uprawnione do opieki nad dziećmi uratują sytuację, gdy mama będzie musiała pójść do pracy np. 5 stycznia.

Krzysztof Ziemiec poproszony o wypowiedź na temat listu minister edukacji do szkół o konieczności sprawowania opieki nad dziećmi w okresie międzyświątecznym (w programie "Świat się kręci") powiedział, że cieszy się ze swojej tradycyjnej rodziny, żona nie pracuje zawodowo i poświęca się wychowaniu trójki dzieci. Nie musi zastanawiać się nad tym, komu powierzy opiekę nad dziećmi. Taka sytuacja to marzenie wielu wielodzietnych rodziców i kobiet o tradycyjnych poglądach. Nie zawsze możliwa do zrealizowania.

Nie ma jednego dobrego rozwiązania dla wszystkich gmin na najbliższe tygodnie. Warto jednak szukać optymalnego rozwiązania. Opieka nad dziećmi to również element lokalnej polityki prorodzinnej. Jeśli również matki pracują (często z konieczności) i płacą podatki, to konieczne jest wyjście im naprzeciw, tym bardziej, że to właśnie one pracują na dwa etaty - zawodowo i w domu.