Social Share:

kdrLIST DO REDAKCJI

Szanowni Państwo,
Politycy, szczególnie przed wyborami uwielbiają się chwalić swoją pracą. Dzisiaj po raz kolejny przekonałem się, jakimi amatorami jest ta część polityków, która odpowiada za stworzenie Ustawy z dnia 5 grudnia 2014 o Karcie Dużej Rodzin i wdrożenie tego programu w życie. Jednocześnie przypominam sobie, ile z tego było dumy i pozytywnego PR-u całkiem niedawno. Generalnie jest to bubel na pokaz. Doświadczyłem dzisiaj osobiście jakim Karta Dużej Rodziny jest „sukcesem”.

Jednak po kolei:
1. Wniosków o kartę nie można złożyć elektronicznie. Trzeba brać przynajmniej pół dnia urlopu, by wydrukować formularze, wypełnić wszystkie rubryczki ręcznie i zasuwać do najbliższej struktury państwowej zajmującej się przyjmowaniem wniosków. cczy to jest zrobione celowo, by zniechęcić ludzi do działania? Nie wiem, ale innego wytłumaczenia na taki archaizm w tej procedurze nie znalazłem.

2. Wniosków, oświadczeń i innych podobnych na stronie stosownego urzędu (w moim przypadku był to Urząd Gminy Komorniki) znalazłem sztuk 4, razem kilkanaście stron. Wydrukowałem, powypełniałem i szczęśliwy pobiegłem odnieść sukces. Czy znalazłem szczęście i zrozumienie w systemie? Oczywiście, że NIE. Mając trójkę dzieci i jedno z nich w wieku 19 lat, ale takie, które szczęśliwie zdało na studia, czyli pozostaje na utrzymaniu rodziców, natrafiłem na przepis w ustawie, który jest tak nieprofesjonalny jak jego autor, bo komplikuje życie, a swym duchem wraca do czasów, gdy do spraw prostych zbieraliśmy stosy nikomu niepotrzebnych dokumentów i papierków. Chodzi otóż o Art. 10 punkt 4 podpunkt 4 o treści: „w przypadku dzieci w wieku powyżej 18. roku życia – dokument potwierdzający tożsamość oraz oświadczenie o planowanym terminie ukończenia nauki w danej placówce”. Otóż na stronie Urzędu Gminy Komorniki było oświadczenie, które wydrukowałem i wypełniłem, ale Pani poinformowała mnie, że to jest wewnętrze oświadczenie tego urzędu, które ma być uzupełnieniem do oświadczenia uzyskanego z uczelni (o zgrozo ! mówiliśmy o oświadczeniu do oświadczenia !). Uczelnia ma w sprawie mojego syna wystawić oświadczenie (zwane też przez Panią zaświadczeniem), że syn jest studentem. Summa summarum papierki musiałem pozbierać, zostałem odesłany z kwitkiem i mam zaplanować sobie kolejne pół dnia urlopu, by iść na uczelnię syna, dostać oświadczenie zwane zaświadczeniem i ponownie wrócić do Urzędu. Czy Państwu to coś przypomina?

3. Dodatkowo wspomnę, że próbowałem interpretować przepis w ustawie na swoją korzyść i chciałem poprzestać tylko na przedłożeniu stosownego oświadczenia, ale mojego. Tu jednak napotkałem na opór materii i dowiedziałem się, że na szkoleniu urzędników prawnik (ciekawe jaką kasę wziął za to szkolenie ?) wytłumaczył urzędnikom, że wymienione w ustawie „oświadczenie”, to faktycznie jest zaświadczenie z uczelni oraz, że tu interpretacja jest jednoznaczna, a potrzeba zastępowania prostych rozwiązań polegających na zaufaniu społecznym rozwiązaniami z dawnej epoki opartej na zaświadczeniach przyświecała ustawodawcom i tego należy się trzymać.

Koniec końców Karty Dużej Rodziny nie mam i zastanawiam się, czy chcę ja mieć? Zastanawiam się, po co politycy i urzędnicy ofiarując coś fajnego potrafią tak zepsuć szczegóły i komplikować ludziom życie ? W dodatku, gdy są to ludzie, którzy zazwyczaj na nadmiar wolnego czasu nie narzekają, a kartę postrzegają jako coś, co ma im choć trochę ułatwić funkcjonowanie. Myślą, że jest to nagroda za trud wychowawczy kilku młodych obywateli, a okazuje się, że politycy dopilnowali, by było dokładnie odwrotnie, czym ci ostatni, obecnie funkcjonujący, udowadniają, że czas się ich skutecznie pozbyć z życia publicznego.

Robert Schmidt

Plewiska, gmina Komorniki

(woj. wielkopolskie)