rabatydlarodziny new2
Jesteś tutaj: HomeWYWIADY Polityka prorodzinna - FRANCJA , cz.II

Polityka prorodzinna - FRANCJA , cz.II

Antoine Renard

Rodziny nie trzeba definiować

Rozmowa z ANTOINEM RENARDEM, prezesem Europejskiej Federacji Stowarzyszeń Rodzin Katolickich

Francja ma najlepszą politykę prorodzinną w Europie. Dzietność jest na poziomie zastępowalności pokoleń. Kiedy zauważyliście, że działania prorodzinne są takie istotne dla całego kraju?

Tak na dobre zaczęło się po drugiej wojnie światowej, kiedy trzeba było odbudować kraj także demograficznie. Na początku zaczęto działać lokalnie w tym względzie, a Charles de Gaule to uporządkował i zinstytucjonalizował. Powstały akty prawne. Dziś we Francji opłaca się mieć dzieci.
Jakie są najważniejsze elementy francuskiej polityki prorodzinnej?
Polityka rodzinna we Francji jest rozbudowana, ale to, co jest dla Francuzów najważniejsze to to, że każda rodzina, bez względu na liczbę dzieci, otrzymuje taką samą ilość pieniędzy na każde dziecko. Począwszy od drugiego rzecz jasna. Historycznie jest to najważniejsza ustawa, bo pokazuje, że społeczeństwo troszczy się o każde narodzone dziecko.
Czyli podstawowe elementy, które przyniosły efekty są natury ekonomicznej. My w Polsce mamy jednak także problem z wizerunkiem dużej rodziny, może zatem powinniśmy zacząć od działań zmieniających postrzeganie rodzin wielodzietnych?
Aspekt finansowy jest pierwszy, bo jest najbardziej widoczny, ale oprócz tego rzeczywiście ogromną wagę ma edukacja i kwestia wspierania małżeństw. Szczególnie tych, które decydują się na większą liczbę dzieci. Dwadzieścia lat temu odbyła się we Francji dyskusja na temat tego, kto ma prawo decydować o edukacji dzieci – państwo czy rodzice. Wtedy ustalono, że rodzice, ale obecnie władze są tak nastawione, że chcą się zająć edukacją. W tej chwili toczy się we Francji batalia, która dotyczy kwestii małżeństwa, bo jest silna presja na to, żeby małżeństwa mogły być zawierane miedzy osobami tej samej płci. To wszystko, rzecz jasna zmierza do zmiany sposobu postrzegania małżeństwa i rodziny. Nie jest więc bez znaczenie tworzenie prawdziwego wizerunku rodziny. Walka ze złymi stereotypami.
Jak zatem w obecnym świecie, jakim językiem komunikować o wartości rodziny i dzietności?

Zacząć przede wszystkim od rozmów na poziomie samych rodzin. A później wychodzić na zewnątrz i raczej pokazywać, że życie w rodzinie jest piękne, niż o tym mówić. Oczywiście muszą to robić też dziennikarze, filozofowie, psycholodzy... Ale najlepszym sposobem jest, by rodziny same się pokazywały. Teraz jest ważne, żeby wychodzić poza swoje własne kręgi, nie zamykać się w swoim własnym świecie. Ludzie są tak zajęci ideologią, że nie widzą prawdy, rzeczywistej sytuacji rodziny tylko wchodzą w ideologię. Trzeba więc im tę prawdę przybliżać. Pokazać, jak funkcjonuje rodzina. Pokazywać radość z niej płynącą, bo radość jest zaraźliwa.
W Polsce tradycje rodzinne są nadal bardzo ważne, są rodziny wielopokoleniowe, czy pokazywanie prawdy o rodzinie, to także pokazywanie ciągłości pokoleń?
Niewątpliwie, tak! Rodzina nieodłącznie związana jest z historią. A w każdym kraju jest inna historia. Różne są też tradycje rodzinne. To dlatego polityka rodzinna w każdym państwie jest i musi być inna. To dlatego między innymi nie ma międzynarodowej polityki prorodzinnej, a każdy kraj zajmuje się swoją.
A może jedną z przyczyn braku takiej wspólnej, międzynarodowej polityki rodzinnej jest to, że rodzina w Europie przegrywa z lewicowymi ruchami, które chcą ją redefiniować?
Lewica odnosi sukcesy, bo prawica popełnia błędy. Ma się wrażenie, że lewica pomaga najbiedniejszym, że jest hojna i opiekuje się nimi. Ale są dwa rodzaje ryzyka, jedno to totalitaryzm, a drugie przeciwnie - indywidualizm. Największym ryzykiem jest jednak to, że jest ogromne lobby, które chce nazwać rodziną osoby po prostu razem mieszkające. Tymczasem rodziny nie trzeba definiować, rodziny same się zdefiniowały. Były wcześniej niż państwa. I nie wolno o tym zapomnieć.

 

zdjcie kliknij

Go to top